consciousparentingicon Kategoria: RODZICIELSTWO. Tagi: , , , , , , , ,

Świadomość a nieświadomość

Role rodzica i dziecka na przestrzeni wieków bardzo się zmieniły. Obecnie rodzicielstwo jest bardziej nowoczesne i jak to się teraz modnie określa – bardziej „świadome”, staje wobec większych wymagań niż kiedyś. Współcześni rodzice podchodzą do niego bardziej odpowiedzialnie, planują, szkolą się, dużo dowiadują, bardziej szanują, skrupulatnie przygotowują, a nawet wspólnie uczestniczą w porodzie. Następnie starają się o wszystko co najlepsze dla swoich pociech. Nikt poza nami, rodzicami, nie kocha naszych dzieci bardziej niż my, prawda? Robimy wszystko, by jak najlepiej sprawdzić się jako rodzic. Niezwykle ważne jest jednak zadać sobie pytanie co i jak robimy i czy tak jest rzeczywiście słusznie?

Czytamy wiele poradników i czasopism, by radzić sobie w tej niewątpliwie najtrudniejszej pracy jaką jest rodzicielstwo. Uczęszczamy na kursy i warsztaty, by nieustannie szkolić się i rozwijać jako rodzic. Spotykamy się z innymi rodzinami by solidaryzować się i wspierać w tej najbardziej zawiłej dziedzinie życia. Oglądamy dużo filmów i programów poradniczych, by jeszcze więcej pojąć. Można by tak nieskończenie wymieniać. Nie jest wielkim odkryciem fakt, że bycie świadomym wielu spraw znacznie ułatwia życie. Z drugiej strony może okazać się, że mimo ogromnych chęci z naszej strony, również i z całym zapasem doświadczeń oraz ogromną wiedzą można wciąż błądzić na tym niewątpliwie zagadkowym obszarze, napotykając na coraz to nowe problemy. Zatem czym tak naprawdę jest i jak powinno wyglądać Świadome Rodzicielstwo? A przede wszystkim – o jaką świadomość tutaj chodzi?

Być zaskoczonym rolą rodzica, zwłaszcza jeśli się tego nie pragnęło, jest niewątpliwie trudne, ale równie trudno jest dążyć do bycia rodzicem idealnym. Zarówno jedno jak i drugie może nigdy nie uczynić nas ani naszych dzieci szczęśliwymi. Za to być rodzicem świadomym – nie wymaga większych starań, a o dziwo jako jedyne jest naszą gwarancją na prawdziwe rodzinne szczęście. I nie potrzeba do tego wysokich ambicji, wzorowych referencji, stosu przeczytanych książek, wysłuchanych rad, długiej listy ukończonych kursów a także odwiedzonych coraz to nowych sklepów z najlepszymi produktami dla dzieci. Oczywiście, sama długo przygotowywałam się, biegałam po sklepach, radziłam się innych rodziców, przeczytałam wiele publikacji i wzięłam udział w różnorodnych zajęciach przed jak i po narodzinach swojego dziecka. Któż z nas tego nie robił? A wszystko po to by pojąć główne, jak i szczegółowe zadania oraz cele rodzicielstwa, potem je realizować, cierpliwie w nich wytrwać, a jednocześnie przygotować się na jeszcze wiele nieznanego. Przecież to wielka odpowiedzialna misja życia! Jednak z perspektywy czasu muszę przyznać, że większość z tego była zupełnie niepotrzebna, a wręcz dużo komplikowała, co sprawiało że traciłam poczucie gruntu pod nogami. Otóż okazuje się, że na wiele różnych sprawdzonych i  opisanych przypadków, mój rzadko się sprawdzał, a prawie zawsze był innym, nowym doświadczeniem. Czy nie brzmi to dla Was znajomo? Czy nie wydaje Wam się, że wciąż gdzieś czyhają na nas coraz to nowe problemy, z którymi tylko my się borykamy? Nie bez powodu mówi się, że każda ciąża, każdy poród, aż wreszcie każde dziecko jest inne. Jednak całe szczęście, że przy porodzie nie załączają nam w prezencie indywidualnych podręczników do obsługi naszych dzieci, bo jakże byłoby wtedy nasze rodzinne życie nudne, kiedy wszystko byłoby przewidywalne? Stąd pozostaje nam szukać i dowiadywać się, a gdy nasi bliscy mają wiedzę i doświadczenie, informacje i produkty są dziś ogólnie dostępne, wreszcie media mają na nas tak duży wpływ, to jak tego nie robić? Warto jednak w którymś momencie (oczywiście im wcześniej tym lepiej) zamyślić się nad tym co naprawdę dla nas – rodziców i naszych dzieci – jest najważniejsze.

Oczywistym jest, że poczyniono wielkie postępy w dziedzinach medycyny, oświaty i innych, i warto chociaż po części się z nimi nie zapoznać. Większość dostępnych dziś informacji i możliwości z jej zakresu są zdecydowanie bardziej pomocne niż nie i zawsze lepiej z nich korzystać. Z tym, że należy pamiętać, by nie popadać w skrajność i tylko na nich się opierać. Lepiej zaczerpnąć tyle ile nam potrzeba z poszukiwanych i otrzymywanych rad, a jednocześnie pozostać spokojnym, zachować dystans i po prostu posłuchać własnego serca, a jednocześnie potrzeb naszych dzieci. Bo ile to razy już nasz „stoicki spokój” nie pomógł nam wyjść bez szwanku z jakiejś sytuacji? Ile to razy nasza „intuicja” nas nie zawiodła? Oczywiście, ciężko jest mówić o dystansie i spokoju, gdy oczekujemy na małego człowieczka i potem gdy już go mamy pod swoją pieczą. I to człowieczka, który całym sobą chce poznać ten świat, a my mamy mu w tym „tylko” pomóc, a jednocześnie go ukształtować. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Otóż okazuje się, że wielu z nas, rodziców mniej lub bardziej nieświadomie przekazuje swoim dzieciom swoje zachowania, zwyczaje, lęki, troski życia codziennego, a nawet sposób mówienia i/lub emocjonalne traumy z przeszłości (np. ciężkie wspomnienia i doświadczenia z własnego dzieciństwa, wieku dojrzewania czy dorosłego życia). Mało tego, często narzucamy swoje wyobrażenia i pragnienia odnośnie przyszłości naszych dzieci (edukacja, praca), które są odzwierciedleniem naszych osobistych niespełnionych marzeń. Zatem mimo wszelkich starań by rozwinąć wszelako rozumianą przez nas świadomość, wciąż duże pole manewru do popisu ma nasza nieświadomość, która to ujawnia się w najrozmaitszych momentach, nie tylko wychowawczych. Może nam się wydawać, że nas to nie dotyczy (i rzeczywiście jeśli są tacy wśród nas – to prawdziwi szczęściarze!). Jednak tak naprawdę w każdym z nas istnieje jakaś część nieświadomości, która to właśnie jest źródłem wszelakich naszych problemów. Kluczem jest, by zdać sobie z tego sprawę i wzmacniać co dobre, a resztę zmieniać, odradzać się, budzić do życia na nowo, a co za tym idzie – nieustannie pracować nad swoją samoświadomością. W ten sposób wyłania się nasza świadomość z nieświadomości i będzie się rozwijała przez całe nasze życie, wraz z nabywanym doświadczeniem. Im wcześniej zaczniemy nad tym pracę, tym lepiej. Ważne, by wreszcie porzucić swoją starą skorupę, a – co wielu z nas może ogromnie zaskoczyć –  pojawienie się w naszym życiu i wychowanie dziecka jest doskonałą do tego okazją, jeśli nie zrobiliśmy tego wcześniej!

„Wychowanie dzieci to ogromna szansa na zrzucenie starej skorupy” Dr.Shefali Tsabary

W tym jednym krótkim zdaniu zamyka się całe piękno, moc i sens Świadomego Rodzicielstwa. Metafora „porzucenia starej skorupy” i to, co dokładniej kryje się za tymi słowami jest przesłaniem tego bloga i będzie stopniowo tutaj omawiane w oparciu o przykłady. Popieram to podejście według Dr. Shefali Tsabary, o której też z pewnością będzie jeszcze nieraz mowa na tym blogu, gdyż między innymi jest dla mnie inspiracją do świadomego życia. Pomaga zrozumieć wiele zagadkowych kwestii życia rodzinnego. I to w tak oczywisty sposób, a zarazem trudny by samemu zdać sobie z niego sprawę. A wszystko dlatego, że tak mocno trzymamy się zakorzenionych konwenansów, co więcej – nieświadomie powielamy je z pokolenia na pokolenie. Podczas gdy tak naprawdę rodzicielstwo powinno być kolejnym etapem poznawania i rozwijania siebie samego jako rodzica, a przede wszystkim jako człowieka. Nie bez powodu Dr. Tsabary w swojej książce „Świadomi rodzice. Budząc siebie – wzmacniasz swoje dziecko”, którą gorąco polecam, przekonuje że „dziecko posiada potencjał inicjowania u swoich rodziców głębokich poszukiwań na poziomie duszy oraz ich osobistej transformacji”.  To może brzmieć jak jakaś mantra, ale nią nie jest, gdyż każdy z nas wie, że pojawienie się na świecie dziecka „wywraca go do góry nogami”. Jednak co należy właściwie rozumieć przez to „wywrócenie”?  Nic innego jak tylko – uwolnienie się od albo chociaż poskromienie naszego ego (niejednokrotnie wyimaginowanego przez nas lub/i nasze otoczenie). Ono tak naprawdę już na poziomie partnerskim/małżeńskim, a nawet i we wcześniejszych latach naszego życia, powinno zostać nieco „okiełznane” (o tym również będzie jeszcze mowa na tym blogu). W zamian zyskamy coś bezcennego – prawdziwie głęboką więź z naszym dzieckiem, jak i również z otoczeniem. Świetnym przykładem zmian dokonanych w duszy człowieka i ich cudownych następstw jest nieśmiertelna, wciąż wzruszająca wszystkie pokolenia historia z klasyki światowej literatury: „Tajmeniczy ogród”. Może się wydawać że to książka dla dzieci, ale czytając, przekonamy się że wręcz przeciwnie – historia ta została napisana dla dorosłych. Losy ludzi, którzy się zmienili, nie tylko zostając rodzicami, niejednokrotnie widzimy również w oglądanych filmach. Idealnym przykładem jest chociażby niezwykle wzruszający film „Drugie oblicze”. Ale to wszystko dzieję się zwyczajnie wśród nas, takie zmiany dotyczą każdego z nas, każdego rodzica – zarówno tego, który chciał nim zostać czy też tego, który został nim niespodziewanie. To dotyczy zarówno rodzin pełnych, jak i niepełnych, rodzin łączonych, rodzin z dziećmi adoptowanymi, czy chorymi, jednym słowem – każdego z nas. Aby to zrobić, nie potrzeba nam wszystkich teorii świata jak tylko nieustannej pracy nad samym sobą, na którą składa się przede wszystkim osiąganie świadomości rodzicielskiej. Następnie odpowiednie przygotowanie obejmujące wystarczającą i stosowną ilość (czyli tyle ile trzeba i nie więcej) nabywanej na każdym etapie wiedzy. Oczywiście nie bez znaczenia jest też znacząca rola wiary, wartości moralnych i zwyczajnie szczerych chęci oraz wytrwałości w podjętej odpowiedzialności. A niezachwiana równowaga, pogoda ducha i dobre serce, których nie znajdziemy w żadnym poradniku, najbardziej nam w tym pomogą.

Rodzicielstwo powinno być rozsądnie zaplanowane i mądre, ale również z pewną rezerwą do powagi jego znaczenia. Aby było nie tylko wymagającą i trudną (co najbardziej pewne) ale przede wszystkim wspaniałą, wyjątkową i niezapomnianą przygodą życia, warto też zaufać tej niewymownie głębszej (od tej doświadczonej przez nas dotąd) miłości, jaką ono daje oraz czerpać – tu i teraz, ze stuprocentowym zaangażowaniem i obecnością – siły z jeszcze większej radości jaką niesie.

Jako kobieta, która już w swoim ponad 30-letnim życiu sporo doświadczyła na płaszczyźnie wychowania w rodzinie i to wielodzietnej (jestem najstarsza z czworga rodzeństwa), wreszcie jako żona, a potem mama rezolutnego, bardzo wymagającego i ciekawego świata niespełna trzylatka, mogę śmiało powiedzieć, że cokolwiek za nami i ile jeszcze przed nami, to warto było zostać rodzicem, a co więcej – rodzicem świadomym.  Stąd chciałabym na tym blogu szczerze zachęcić do świadomego rodzicielstwa wszystkich, którzy myślą o powiększeniu rodziny i polecić je tym, którzy są już rodzicami (nieważne czy planowanymi czy nieplanowanymi i z jak długim stażem). Wreszcie, nawet Ci którzy nie myślą jeszcze o dzieciach i nawet nie wstąpili w związek małżeński, znajdą tu dużo wskazówek odnośnie pracy nad swoją świadomością, która jest kluczowym fundamentem szczęśliwego życia, a co za tym idzie – zdrowych relacji międzyludzkich.

Pamiętajmy, że wszyscy zaczynamy od nieświadomego rodzicielstwa. Nieświadomość charakteryzuje się tym, że dopóki nie zostanie właściwie zlokalizowana, zrozumiana i poddana zmianom, będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie. Błędne koło dziedziczonych problemów może zostać przerwane tylko dzięki obudzeniu i rozwijaniu naszej świadomości. Zdecydowanie warto się tych zmian podjąć dla nas samych i dla naszych dzieci, które przecież stanowią same o sobie i pójdą swoją drogą, cokolwiek byśmy nie zrobili. Kwestią najważniejszą jest jak nasza świadomość może nam pomóc wychować nasze dzieci na świadomych, szczęśliwych, kochających, mądrych dorosłych, realizujących się w życiu. Zatem zapraszam do wspólnego poznawania tajników świadomego rodzicielstwa!

krok1

 ***

A już w następnym odcinku serii Świadome Rodzicielstwo dowiemy się więcej o ego i dokładniej o tym jak zrzucać „starą skorupę”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *