icon Kategoria: KULTURA. Tagi: , , , ,

8 filmów na relaksujący letni wieczór

Trzeba przyznać, że ja i mąż – jesteśmy filmowymi maniakami. Choć jeśli chodzi o telewizor to zliczę na palcach jednej ręki ile razy był włączony przez ostatnie 10 lat w naszym domu, jednak nasz projektor i ekran są bardzo często w użytku, a raczej pożytku. Staramy się też wychodzić do kina, kiedy tylko mamy okazję (tzn. nianię albo babcię do pomocy w opiece nad synem). Wtedy to jest dopiero uczta kinomana! Dziś polecamy kilka filmów, które w ostatnich miesiącach widzieliśmy, a które z pewnością Was odprężą, albo w jakiś sposób sprawią, że odrodzicie się na nowo…

W czasach przed narodzinami naszego syna (hehe, jak to brzmi!), oglądaliśmy wszystkie filmy na bieżąco – oscarowe, nie oscarowe, wszystko co było aktualnie grane. W chwili obecnej raczej nie praktykujemy już tego tak intensywnie, a szkoda. Jeszcze w pierwszych miesiącach, jak syn się urodził, to udawało nam się obejrzeć jakiś film, kiedy mały smacznie i głęboko spał na moim bądź męża brzuchu, wykąpany i najedzony 😉 Obecnie tak dużo się w naszym życiu dzieje, wiele też zmian przed nami, że zwyczajnie nie ma sił bądź czasu na kino, nawet domowe. Staramy się jednak nadrabiać ile możemy i jak tylko jest wieczorem możliwość (oczy aż tak bardzo się nie kleją, umysł jeszcze ma zasób sił na podłączenie kina, syn śpi, itd), włączamy nasz projektor, co też Wam polecamy, by nie zwariować będąc obciążonym codziennymi obowiązkami 😉 I tak oto udało nam się w ostatnich miesiącach kilka filmów zaliczyć. To znaczy może więcej niż kilka, ale do dzisiejszej prezentacji wybrałam te, które szczególnie zapadły nam w pamięci. Od razu zaznaczam, że nie jestem jakimś tam super recenzentem, zdecydowanie bardziej uwielbiam oglądać filmy, niż je omawiać. Raczej wolę je „trawić” w sobie. Dziś postaram się jednak skrobnąć dla Was parę słów, bo te filmy naprawdę warto zobaczyć!

7563710.3Czas na miłość
Film w stylu To właśnie miłość czy Nothing Hill, które można oglądać po 100 razy i się nigdy nie znudzą, a zawsze na nowo wzruszają. Tak i ten film ostatnio obejrzeliśmy ponownie dla relaksu. Bo fakt, że bardzo nas urzekł swym niepowtarzalnym klimatem i romantycznością z nutką komedii i dramatu, co dodaje smaczku jak wszystkim tego typu brytyjskim filmom. Przede wszystkim gra w nim Rachel McAdams, którą po prostu uwielbiam. Ma w sobie coś takiego, że każdy film, w którym gra, uzyskuje od razu wartość dodaną (nawet taka komercha jak Sherlock Homles). Tutaj, w roli Mary, jest jak zawsze naturalna, żywiołowa, urocza, zachwycająca, a partnerujący jej – wydawało by się niepozorny jak słup soli – Domhnall Gleeson w roli Tima – okazuje się być wprost rozbrajający i doskonale uzupełnia ten duet.
Clipboard012Niezwykle ujmująca jest rola ojca Tima, w którego wcielił się jak zawsze niepowtarzalny w swej grze Bill Nighy. Kolejna postać, dzięki której film nabiera na wartości. I choćby dla tej roli właśnie warto go obejrzeć.
Clipboard01Fabuła filmu jest niebanalna (pojawia się nawet motyw przenoszenia w czasie, ale czemu to sami zobaczcie!), obsadzona w bajkowym klimacie pełnym miłości, o którą się walczy do samego końca, klimacie pełnym rodzinnego ciepła, radości, ale i łez oraz poświęcenia. Kto jeszcze nie widział – niech nadrabia!

7487196.3I że cię nie opuszczę
Kolejna opowieść o miłości, która wszystko zniesie, przetrzyma… i zawsze zwycięża. Pośmiejecie się przy tym jak i łezka w oku się zakręci. Tutaj fabuła równie niebanalna i też z pewnym wątkiem „przeniesienia w czasie”, z tym, że w innych okolicznościach. No i jak zawsze – fenomenalna i spontaniczna Rachel McAdams, do tego w duecie z czarującą ostoją spokoju – Channing Tatum – czego chcieć więcej 😉 Z ekranu popłynie do Was duża dawka samej pozytywnej energii! Będzie o pasji, przeciwnościach losu, które jednak zawsze są do zwalczenia i tym, że prawdziwej miłości się nie oszuka, choćby nam oczy mydlili i tysiąc kłód pod nogi rzucali.
Clipboard013 Clipboard014
7618469.3Zacznijmy od nowa
Film, po którym nie spodziewałam się wiele (jak to bywa w wielu produkcjach amerykańskich), a tu taka niespodzianka! Nakręcony jakby od niechcenia (tak samo jak od niechcenia go sobie włączyłam), a przez to niezwykle klimatyczny, z akcją powoli toczącą się na ulicach Nowego Jorku i nie tylko. Historia producenta muzycznego (Mark Ruffalo), któremu nie dość że nie układa się życie rodzinne, to jeszcze jego gwiazda na horyzoncie zawodowym mocno wyblakła (cóż, jedno ma związek z drugim). Ale nie poddaje się i wciąż szuka sensu życia, aż nadchodzi taki moment, w którym wszystko rodzi się od nowa i dzięki ostatniej cząstce tlącej się w nim nadziei dostrzega talent w niepozornej dziewczynie (Keira Knightley) i jego życie, jak i jego bliskich, z powrotem nabierze nowych barw. Film inny niż powyższe, z nietuzinkową historią i muzyką oraz zaskakującym zakończeniem. Może się zdziwicie, ale śpiewa tutaj sama Keira Knightley (a propos też ją bardzo lubię i to dla niej w sumie ten film obejrzałam). Wiedzieliście, że potrafi tak urzekająco śpiewać? Posłuchajcie i obejrzyjcie ten film choćby dla tej niezwykłej muzyki:

Naprawdę film mile zaskakujący, polecam!

7675850.3Powiedzmy sobie wszystko
Kolejna amerykańska produkcja, która mnie ostatnio nie zawiodła. Bo szczerze – nie lubię i niejednokrotnie nie kumam tego specyficznego amerykańskiego stylu i przekazu w większości filmów jakie wypuszczają, a zwłaszcza w komediach. W każdym razie ten film jest inny niż typowe amerykańskie, choć są też „te momenty” o których wspomniałam, to jednak przewodnia fabuła jest całkiem na poziomie. Po śmierci ojca, cała rodzina spotyka się i zostaje na dłużej w domu matki (za jej namową oczywiście), i dochodzi do ciekawych konfrontacji każdego z rodzeństwa (bo jak to bywa w każdej rodzinie – jedni ułożeni, drudzy – czarne owce). Jest sporo zwierzeń, pojednań, dużo śmiechu, ale i wzruszeń. Nawet marychę zapalą, no bo bez tego by się nie obeszło, wtedy to dopiero otwierają się wrota każdej duszy, jak widać poniżej 😉
Clipboard01aClipboard01bRelaksująca, luźna fabuła, z ciekawymi wątkami (miłosnymi też – no przecież!). Super rola Jane Fonda w roli matki. Warto się przy tym filmie odprężyć.
7683320.3Mów mi Vincent – następna fenomenalna amerykańska produkcja. Historia zblazowanego, lumpowatego starszego pana, który uprzykrza życie innym, zwłaszcza w sąsiedztwie. Ale jak to zawsze w takich przypadkach bywa – kryje się za tym jego dość ciężka historia osobista. Na szczęście w jego otoczeniu pojawia się nowa rodzina, a w zasadzie samotna matka z nastoletnim synem, z którym przyjdzie owemu panu spędzić dużo czasu. O dziwo, nawiązuje się między nimi prawdziwie przyjacielska więź z obustronnym zyskiem 🙂 Koniecznie zobaczcie wyjątkowo udaną rolę Billa Muray’a. Nie zmarnujecie ani chwili na tym filmie, a wręcz dużo zyskacie…
Clipboard01l Clipboard01z

7634187.3Zostań, jeśli kochasz
To dramat produkcji USA, po którym wbrew pozorom,  zrelaksujecie się, choć niektóre momenty ma rzeczywiście ciężkie. Myślałam, że to kolejna banalna bajka o zakochanych nastolatkach, ale jednak ta akurat bardzo urzeka. Historia o wspaniałej rodzinie, miłości, przepleciona piękną muzyką klasyczną w połączeniu z rock popem, pokazuje jak dwa różne światy mogą się wspaniale uzupełniać. Szczera miłość, pasja, poświęcenie, wsparcie i determinacja. Przepiękna ścieżka dźwiękowa (polecam!). Do tego profesjonalna gra młodych utalentowanych aktorów. Nic dodać, nic ująć, tylko zasiąść przed ekranem i się delektować.

Clipboard01i Clipboard01o

 

Na koniec dwa mocne akcenty:
7655940.3Whiplash
Film oparty na faktach, który Was zmiażdży, ale w sensie pozytywnym. Po nim poczujecie się odrodzeni na nowo. Film o niezwyklej muzycznej pasji i determinacji, dążeniu po trupach do celu, ale cóż… niekiedy tak trzeba, a zwłaszcza w takich okolicznościach, jakie są tutaj przedstawione. A wszystko za sprawą pewnego „lekko” wymagającego pana (zdobywca tegorocznego Oscara za tę rolę – J.K. Simmons), którego na swej drodze spotyka młody utalentowany chłopak (Miles Teller). To spotkanie zmieni wszystko w jego życiu. Sprawi, że wiele przezwycięży. Trzeba wspomnieć, że chłopak nie ma wesołej historii za sobą, to nie to, co młodzi utalentowani wspierani przez sponsorów rodziców. A jednak swą ciężką pracą sam dojdzie do celu. I to nie tylko na tle zawodowym. Bo tak to już jest, że gdy przezwycięży się jedno, to wszystko inne od razu łatwiej idzie 😉
Czy spotkaliście kiedyś takiego „tyrana” na swej drodze? (bo ja tak..)
Clipboard01mCzy znaleźliście się kiedyś w podobnej sytuacji? (ja tak…)
Clipboard01sClipboard01hNo, rąk zrytych jak ten chłopak nie miałam… ale psychę..  cóż 😉 Przynajmniej jestem dziś w miejscu, w którym na pewno bym nie była, gdyby nie podobne wybory, wymagająca praca i osoby, które się spotyka na swej drodze, jak to też dzieje się w przypadku młodego bohatera filmu. I tu nie mówię o super mentorach, których się wybiera (fajnie byłoby móc tak wybierać dobrych mentorów, ale osoby, które stawia nam los na drodze, najczęściej nie są przez nas wybrane). Nie pochwalam też psychicznego ani fizycznego znęcania się,  jednak czasem trzeba po drodze (w pracy, w szkole, itp) spotkać taki „katalizator” jak np. takiego pana i dostać przysłowiowego „kopa w d…” by ruszyć dalej w życiu, by walczyć, by właśnie pokazać, że się nie poddamy i dojdziemy do celu. Ale mając przy tym na uwadze, że wszystko to dzieje się w zgodzie z tym, czego nasze serce pragnie. Bo jeśli nie, to nie warto nawet kiwnąć palcem. Polecam ten film na takie osobiste przemyślenia 😉 No i nie mogłabym nie wspomnieć o fenomenalnej porywającej ścieżce dźwiękowej – prawdziwa uczta i koncert dla melomana!

7665300.3Motyl Still Alice
Julianne Moore jest jedną spośród aktorek starszego pokolenia (jak moje ulubione Meryl Streep, Emma Thompson, i in.), które gdziekolwiek nie zagrają i się nie pokażą, tam gwarantują sukces. Za rolę w filmie Motyl Still Alice, aktorka całkiem zasłużenie zgarnęła Oscara. To oparta na faktach historia młodej pani profesor, która odkrywa wczesne objawy Alzheimera. Ale to, jak się z tym zmierzy i jaką rolę w tym odegra jej rodzina i bliscy – to już zostawiam Wam, abyście mieli z tego filmu tyle co ja. Jedynie wspomnę o świetnej grze Kristen Stewart, która mnie bardzo zaskoczyła. Bo tak jak większość widzów ma ją za zblazowaną flegmatyczkę z krzywym uśmiechem na twarzy, tak w tym filmie się zdziwicie, kiedy zobaczycie jej prawdziwe możliwości aktorskie. Tak samo Alec Baldwin – bardzo ujął mnie rolą męża Alice. Nie przypuszczałam, że kiedyś spodoba mi się jego gra.
Bardzo wzruszająca historia, wyciskająca łzy, ale i dodająca otuchy, że nie wszystko, co nas w życiu tragicznego spotyka, oznacza koniec. Czasem wręcz dopiero początek!
m m1To jak, który z filmów Was przekonuje?
A jakie filmy Wy polecacie?

* wszystkie zdjęcia pochodzą z filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *