hmprod1 Kategoria: KULTURA, RODZICIELSTWO. Tagi:

Cud zwyczajności

Kończy się Lato, a wraz z nim słońce i beztroska. Dzieci wracają do przedszkola, młodzież do szkoły, dorośli do pracy. Wszyscy pełni wrażeń i z bagażem pełnym wakacyjnych przygód. Na parentingowych blogach w ostatnich dniach wrzało, szykowaliśmy wyprawki, itp. W pracy wpadamy w wir realizacji nowych projektów. Czas biegnie dalej, już nie jest tak kolorowo, wraca rutyna, codzienność. Jak zatem w zwyczajnym dniu dostrzec coś wyjątkowego, a co więcej – jak tą wyjątkowość kreować? Okazuje się, że niewiele trzeba, by zrobić coś szczególnego albo chociaż zamyślić się nad cudem zwyczajnego dnia. Wszystko zależy od nas samych.

 

Dla mnie, mimo że nie byłam nigdzie na wakacjach, a każdy dzień wyglądał prawie tak samo, to jednak to lato było szczególnie wyjątkowe. Dało mi wiele radości z powiększenia rodziny, zachwytu nad cudem narodzin i cudem życia w ogóle. Co przeżyłam, co czułam, co widziałam i czego doświadczyłam – to moje i nikt mi tego nie odbierze. Mogłabym narzekać na ostatnie pół roku, które przeleżałam na przemian w domu i szpitalu i jak to się odbiło na mojej rodzinie, na niemiłe wspomnienia ze szpitala (niestety realia w polskich szpitalach wciąż nie są powodem do dumy), „powtórkę z rozrywki” po prawie 4 latach intensywnej opieki nad synem, nieskończoną ilość godzin spędzonych na piastowaniu córeczki w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, a zdecydowanie mniej niż przedtem poświęconych synowi, przerywany sen przekładający się na codzienne funkcjonowanie, brak większych możliwości korzystania z lata (upały zbyt doskwierające dla maluszka, choć udało się zaliczyć sporo jednodniowych wycieczek w okolicy). I można tak dalej wymieniać. Z pewnością każdy z nas wiele by tu wymienił. A jednak to wszystko nic w porównaniu z tym jak ogromne mnie spotkało szczęście. Wdzięczna jestem za to, że to wszystko jest, dzieje się, choćby ostatkiem sił, ale za to z większą ilością cierpliwości (chyba nabytą przez te wszystkie lata doświadczeń 😉 ). Nic mi nie zakłóci tej radości z widoku uśmiechającej się córeczki w moich ramionach i przytulającego się do nas syna.

Znana dziennikarka – Regina Brett, zawarła wiele ze swoich niezwykłych felietonów w bestsellerach: „Bóg nigdy nie mruga”, „Jesteś cudem” i innych. Przedstawia w nich historie ludzi żyjących obok nas, które mogłyby być odzwierciedleniem nas samych, jednak pokazuje w nich zachwyt nad chwilami, dniami, które wydawałyby się zwyczajne, podczas gdy w tej swojej zwyczajności są wprost wyjątkowe. I tylko od nas zależy czy takimi je zobaczymy i czy tak je przeżyjemy. Bob Marley powiedział kiedyś: „Jedni czują [radość] w deszczu, podczas gdy inni po prostu mokną”.

Sprawując od dwóch miesięcy całodobową opiekę nad córeczką oraz ogarniając tak samo jak przed jej narodzinami całą resztę, nie mam teraz zbyt wiele czasu na czytanie książek. Jednak felietony Reginy Brett są tak wciągające, a przy tym krótkie a konkretne w treści, że chętnie je czytuję wieczorami. Wiele z nich zapadło mi w pamięci, a zwłaszcza jeden – „Sekret życia”, w którym pisze o dostrzeganiu wyjątkowości każdej chwili. Ale jak to robić, kiedy człowiek jest w biegu za pieniędzmi i w natłoku codziennych obowiązków? Po prostu – być obecnym „tu i teraz”. Nie myśląc o tym, co było (chyba że wspomina się same dobre chwile, ale bez żalu że już nie wrócą), ani o tym co będzie. Zwyczajnie być. Cieszyć się tym, co już jest. Właśnie tu. Właśnie teraz. Wszędzie wokół ciebie.

Zatem co jest tym sekretem naszego życia? Nic innego, jak małe cuda zwyczajności. Regina Brett wymienia wiele ich przykładów, kupcie książkę i koniecznie przeczytajcie! Zdziwicie się ile takich cudów można znaleźć w naszej codzienności, jak choćby: poprosić kogoś do tańca, miseczka płatków z mlekiem przed snem, chłodna strona poduszki, ktoś komu mogę się zwierzyć, wkładać liściki do pudełka na drugie śniadanie, przynieść komuś kwiaty, duże chrupiące jabłko, dostawać pisane odręcznie listy, wiedzieć gdzie są wszystkie ptasie gniazda, przejażdżki na wsi, wycieczki nad ocean, pierwszy śnieg w roku, sturlać się po wzgórzu, dziecięce zabawy, para ciepłych rękawiczek, pudełko sześćdziesięciu czterech kredek, nigdy nie dorosnąć, nigdy się nie zestarzeć, zapomnieć o co było się złym, modlić się za innych, miłość do wnuka, orły na śniegu, itd. A to tylko początek listy 🙂

Jak się człowiek zamyśli, to okazuje się, że wiele takich cudów sami znajdziemy i to dla nich żyjemy!
Na przykład wśród moich znajdą się takie:

smak czekolady z orzechami laskowymi
stukanie deszczu o szyby i dach
ballady Nick’a Cave’a
próbowanie nowych dań
wyklejanie zdjęciami rodzinnych i wakacyjnych albumów
wciągająca lektura
uczenie się czegoś z pasją
mistrzowska gra ulubionych aktorów
telefon od męża w ciągu dnia
sms do męża w ciągu dnia
mail od i do przyjaciółki
popatrzyć w oczy, uśmiechnąć się i życzyć miłego dnia sprzedawczyni w sklepie
spacery w deszczu pod parasolem
skrzypiąca huśtawka w ogrodzie babci
zapach pieczonego ciasta babci i jego smak
szelest liści pod stopami
lepić bałwana z dziećmi
tęcza po deszczu
mruczenie kota
pogłaskać kota
uśmiech dziecka
powieści Jane Austen
pomóc komuś w potrzebie
być dumnym ze swoich wyników
pochwalić kogoś za wyniki
spełnić marzenie
smak waty cukrowej na miejskim festynie
krzyczeć „echo” w górach
nieustannie się rozwijać
wejść na szczyt i poczuć jak dech zapiera na roztaczający się widok
wspomnieć kąpiel w ciepłym oceanie albo turkusowym morzu
radość dziecka biegającego w deszczu
przesypywać mięciutki piasek przez dłonie na plaży
pisk radości łaskotanego dziecka
zagrać w karty z rodzeństwem
zapalić w kominku jesienią lub zimą
namalować obraz
pożyczyć coś komuś
widok kwitnących storczyków na własnym parapecie
liczyć gwiazdy na niebie
odpoczynek po ciężkiej pracy
zagrać sonet na pianinie
głos Alicii Keys
sprawić komuś radość
wspomnieć pierwszy taniec na własnym ślubie
smak malin i jagód latem
relaksujący prysznic po pracowitym dniu
spacer na plaży o poranku
smak kawy w kawiarence na małym rynku
ciepło promieni słonecznych na twarzy
kwiaty od męża
odgadywać kształty chmur
szaleć na koncercie
podziwiać z mocno bijącym sercem albo gęsią skórką czyjś talent
zapach skoszonej trawy
upiec babeczki z dzieckiem
widzieć beztrosko tańczącą starszą parę
dobry film wieczorem
widok śpiącego dziecka
karmić i obserwować zimą ptaki w karmniku
kino z przyjaciółmi
wyspać się
podróżować
celebrować rodzinne spotkania
konna przejażdżka
ubierać choinkę w święta Bożego Narodzenia
zanurzenie stóp w rześkim strumyku bądź nadpływającej fali
przejażdżka na karuzeli (głośno się przy tym śmiejąc albo krzycząc z radości)
plotki z przyjaciółką
randka z mężem
umieć poprosić o pomoc
słuchać ulubionej muzyki
podziwiać kształty płatków śniegu na rękawie
pocałunek
robić zdjęcia
śpiewać kolędy
pędzić na nartach o poranku na świeżo wyratrakowanym stoku
zawinąć się w kołdrę w zimowy wieczór
wziąć w ręce noworodka
podziwiać piękno starych miast
chwila na modlitwę / medytację
oglądać kreskówki z dzieckiem
wieczorny spacer po rynku
wypić pyszne wino
piękna polska Złota Jesień
zbieranie kasztanów z dziećmi w parku

ale się rozpisałam, a to jeszcze nie wszystko… 😉

A czy Wy dostrzegacie i celebrujecie takie chwile w ciągu dnia? Jakie są Wasze cuda zwyczajności?

 

 

3 myśli nt. „Cud zwyczajności

  1. Magda

    „Tu i teraz” – moje motto tak na prawdę odkąd zostałam mamą. Wcześniej wszystko było w biegu, byle do wyjazdu, wakacji, spotkania ze znajomymi, … każda pora roku jednakowa. Często nad tym rozmyślałam kiedy żałowałam, że coś za szybko minęło i tak doszłam do wniosku, że to ja wszystko przyśpieszam bo ciągle na coś czekam – ale „naczasownikowałam” 😉 Teraz? Dostrzegam pory roku i każdą z nich lubię tak samo, cieszę się dniem dzisiejszym! Bo to co TERAZ jest ważne. Głęboki tekst. Moje cuda dnia „zwyczajnego” – małe główki wychylające się w środku nocy za rogu z pytającą minką czy mogą do nas przyjść do łóżka, pobudki książką w głowę by razem poczytać, wspólne spacery po lesie jesienią, górskie wycieczki, nasze wycieczki rowerowe, …. a nawet nasze wspólne powroty z wakacji samochodem, gdzie śpiewamy na maksa, wspominamy i przekrzykujemy się co się komu bardziej podobało. Śpiące główki obok nas w nowym miejscu – takie ufne i szczęśliwe bo z rodzicami.

    Odpowiedz
    1. Kashtanky

      Święte słowa! To niesamowite jak dzieci pomagają nam zmieniać spojrzenie na świat, powrócić do tego radosnego celebrowania każdej chwili, tu i teraz 🙂 Życzę Wam jak najwięcej takich wspólnych momentów, które czynią życie szczęśliwym i wyjątkowym 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *